Modlitwa jest działaniem
- Parafia pw. Najświętszego Serca Jezusowego powstała przy jedynym w Polsce Wyższym Seminarium Misyjnym Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego. Kiedy księża sercanie sprowadzili się do Stadnik?
Ks. Stanisław Jaskuła, proboszcz parafii: - Księża sercanie, wraz z nowicjuszami, przyjeżdżali do Stadnik jeszcze przed II wojną światową. Spędzali tu wakacje. Pomagali ludziom w pracy w polu. Księża chodzili wtedy na msze do kościoła do Dobczyc. Potem, w czasie II wojny, gdy Niemcy zajęli część naszego klasztoru w Płaszowie, sercanie właśnie tutaj znaleźli schronienie. Z czasem uzyskali zezwolenie na przeniesienie klasztoru do Stadnik. Początkowo mieścił się on na piętrze dworku państwa Michalików. Budowa klasztoru rozpoczęła się w 1947 r.
- Wtedy Stadniki należały jeszcze do parafii w Gdowie. Jak doszło do usamodzielnienia się Stadnik?
- W czasie, gdy sercanie rezydowali w dworku, mieli tam własną kaplicę. Odprawiane tam msze święte były przeznaczone w zasadzie tylko dla nowicjuszy naszego zakonu. Mimo przychodzili tam również mieszkańcy Stadnik. Przecież nie można było ich nie wpuścić. Wtedy chyba poczuli, co znaczy bliskość kościoła. I rozpoczęli starania o własną świątynię. Budowa rozpoczęła się w tym samym roku, co budowa klasztoru (1947 - red.). Brali w niej udział mieszkańcy Stadnik, Kędzierzynki i Kwapinki. Z zapisków z tamtych czasów dowiedziałem się, że parafianie oraz mieszkańcy pobliskiej Skrzynki i Stryszowej z wielkim zapałem pracowali przy budowie kościoła. Niektórzy parą koni robili nawet ponad 40 dniówek. Już półtora roku później, w 1948 r. nową świątynię poświęcono, a parafia została erygowana 1 marca 1951 r.
- W ubiegłym roku minęło więc 50 lat od tej chwili.
- Obchodziliśmy tę rocznicę bardzo uroczyście, pod przewodnictwem ks. bp. Albina Małysiaka. Zaprosiliśmy tu księży sercanów, którzy pracowali w parafii w ciągu tych 50 lat. Przyszło też bardzo wielu parafian, zarówno starszych, którzy pracowali przy budowie kościoła, jak i młodych. To była nie tylko uroczystość jubileuszowa, ale również symboliczne złożenie na młodych odpowiedzialności za ten kościół, za wiarę. Poczuliśmy się, my kapłani i świeccy, silni i zjednoczeni.
- Parafia w Stadnikach nie jest jedyną w diecezji krakowskiej prowadzoną przez księży ze Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusowego.
- Na tym terenie są trzy takie parafie, w: Krakowie, Węglówce i nasza. Jest także ośrodek duszpasterski w Glisnem koło Mszany Dolnej.
- Jak fakt, że parafię prowadzą księża ze Zgromadzenia Księży Najświętszego Serca Jezusowego, wpłynął na jej kształt?
- Jednym z celów naszego zgromadzenia jest zaangażowanie społeczne, na wzór naszego założyciela o. Dehona. W związku z tym księża sercanie, jako duszpasterze w Stadnikach, byli bardzo osobiście zaangażowani w budowę drogi, sieci elektrycznej i gazociągu. Organizowali, i robią to do dziś, życie kulturalne Stadnik. Z pewnością obecność ks. sercanów i naszej wspólnoty seminaryjnej, liczącej obecnie ok. 60 zakonników, przyczyniła się do zintegrowania społeczności lokalnej i ustania antagonizmów. Ludzie świeccy, współpracujący z naszymi księżmi, przejęli od nich ideę i charyzmat naszego zgromadzenia, którymi są miłość i wynagrodzenie Najświętszemu Sercu Jezusowemu za grzechy własne i wszystkich ludzi. Powstała u nas Sercańska Wspólnota Świeckich, gromadząca ludzi, którzy oddali się Sercu Jezusa. Należą do niej nie tylko parafianie. Ludzie ci spotykają się raz w miesiącu, w środę przed pierwszym piątkiem. Modlą się wtedy, rozmawiają np. o tym, jakie cechy powinien posiadać czciciel Serca Jezusowego. Przygotowują się do pierwszego piątku, który jest w naszej parafii, co też odróżnia nas od innych, wyjątkowo uroczyście obchodzony. Uroczystość zaczynamy o godz. 18.00 mszą świętą, potem, do 22.00, trwa adoracja. W tym czasie odprawiane są różnorodne nabożeństwa, m.in. Nabożeństwo Wynagradzające.
- Jest Ksiądz zakonnikiem i proboszczem jednocześnie. Jak udaje się Księdzu pogodzić wszystkie obowiązki?
- Można wszystko pogodzić. Oczywiście czasem wychodzi mi lepiej, innym razem gorzej. Im jestem starszy, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie trzeba wiele organizować, wiele działać, że sama modlitwa jest działaniem, że tworzy przestrzeń do działania. Staram się pokazać ludziom, że modlitwa jest najważniejsza. Polecam im też media katolickie, które również na nią ukierunkowują.
DAGMARA ŁOPATOWSKA
Powrót